Święto miłości i… bylejakości

Ciekaw jestem ilu z Państwa z okazji niedawnego Święta Zakochanych zdecydowało się na zakup łakoci opakowanych na tę okazję przez firmy cukiernicze w czerwone pudełka w kształcie serca? Przyznam, że dla swojej żony zdecydowałem się na właśnie taki prezent i spotkało mnie rozczarowanie. Nie dlatego, by upominek nie ucieszył obdarowanej, znam jej gust od kilkunastu lat, ale niestety zawartość bomboniery niewiele miała wspólnego z napisem na opakowaniu. Okazało się bowiem, że trafiłem na czekoladki truflowe, które były zwyczajnie przeleżałe i niezjadliwe.     Nie podam nazwy producenta tego produktu, gdyż być może wina leży po stronie sprzedawcy. Niewykluczone, że rok wcześniej zamówił za dużo towaru na Walentynki, więc gdy w marcu okazało się, że towar się nie sprzedał, schował go na zapleczu i teraz ponownie wystawił na półki. Od znajomych wiem jednak, że kilkoro z nich trafiło na podobnie nieświeże słodycze, wyprodukowane z myślą o klientach, którzy od kilkunastu lat ulegają przywleczonej z Ameryki modzie na zamienianie poczciwego 14 lutego w dzień – trzeba przyznać – dość kiczowatego czerwonego serduszka, mającego być manifestacją miłości – najpiękniejszego uczucia, jakie może być udziałem dwojga ludzi. To kolejny dowód, że komercjalizacja uczuć służy głównie nabijaniu kieszeni producentów i handlowców. Także tych nieuczciwych.

Aktualna kategoria: KOMENTARZE
REKLAMA
© 2018 Tygodnik PARTNER. All rights reserved / Wszystkie prawa zastrzeżone
Zobacz także: www.kedzierzynkozle24.pl.