Prezydent ma rację, ale to za mało

Przekształcenie szkół z publicznych w prowadzone przez stowarzyszenia jest krokiem, któremu powinni przyklasną wszyscy rodzice, przywiązujący wagę do tego gdzie i w jakich warunkach uczą się ich dzieci. Mimo to wielu ludzi ulega rozsiewanym na spotkaniach w szkołach obawom, że reforma przyniesie dla ich pociech negatywne konsekwencje. Nic bardziej błędnego! Na przekształceniu szkół rodzice i ich dzieci tylko zyskają. Dziś bowiem podatki przekazywane na rzecz utrzymania szkół (w Kędzierzynie-Koźlu to 8700 zł na każdego ucznia w skali roku), są w ogromnej części trwonione na opłacanie niczym nieuzasadnionych, odziedziczonych wprost z PRL-u nauczycielskich przywilejów zapisanych w Karcie Nauczyciela. Przekształcenie szkół w stowarzyszeniowe spowoduje, że przepisy tej anachronicznej ustawy przestaną obciążać szkoły, a nauczyciele będą tam pracowali dłużej niż śmieszne 18 godzin tygodniowo. Na Opolszczyźnie działa już 90 szkół niepublicznych i mają się świetnie. Odeszli stamtąd nauczyciele, którzy zamiast naprawdę pracować chcieli tylko „przychodzić do pracy”, placówki się rozwijają, a dydaktycy zarabiają tam lepiej niż w szkołach publicznych. Skąd więc cała zadyma wokół szkół? Ponieważ urzędnicy magistratu z prezydentem na czele zapomnieli, że nie wystarczy mieć rację, trzeba ją jeszcze wytłumaczyć ludziom. W przeciwnym razie szkolni demagodzy, broniący jedynie swoich interesów będą skutecznie siać ferment.

Aktualna kategoria: KOMENTARZE
REKLAMA
© 2018 Tygodnik PARTNER. All rights reserved / Wszystkie prawa zastrzeżone
Zobacz także: www.kedzierzynkozle24.pl.