Ukraiński sprawdzian

» Grzegorz Chudomięt
» Grzegorz Chudomięt

  Wydarzenia na Ukrainie wywołują wiele interesujących refleksji i porównań historycznych związanych z zachowaniami państw totalitarnych o dążeniach imperialistycznych jak nazistowskie Niemcy czy Związek Radziecki. Modus operandi czyli sposób działania jest zwykle taki sam i polega na postawieniu zarzutu słabszej stronie, że na jej terytorium jakaś grupa mieszkańców jest źle traktowana i prześladowana przez władze i większość zamieszkującą dany kraj.
    Postawiony publicznie zarzut jest usprawiedliwieniem do interwencji zbrojnej na terenie kraju gdzie dochodzi do zarzucanego prześladowania w obronie interesów gnębionej mniejszości. Nie ważne jest również czy rzeczywiście dochodzi do tych prześladowań. Jeżeli ich nie ma to nic prostszego by takie działania wykonać. Przykład z podręczników historii to prowokacja gliwicka. Jeżeli mówimy o Hitlerowskich Niemczech to nasuwa się od razu zajęcie części Czechosłowacji w obronie tzw. Niemców Sudeckich w 1938 roku. W tych wydarzeniach Polska miała również niechlubny udział (zajęcie Zaolzia).
    Wiele podobnych przykładów mamy ze strony Sowieckiej. W tym przypadku nazywało się to bratnią pomocą w celu zwalczenia radykalnych, faszystowskich i kontrrewolucyjnych ugrupowań, które chciały obalić siłą legalną władzę ludową w danym kraju. I tak w 1953 roku powstanie robotnicze w NRD, rok 1956 powstanie na Węgrzech, w Czechosłowacji w 1968 (tym razem Ludowe Wojsko Polskie wzięło w tym udział).
    Przechodząc do wydarzeń na Ukrainie i zajęcia Krymu przez wojska rosyjskie to sytuacja jest szablonowa. Najpierw pojawiają się niezidentyfikowane uzbrojone po zęby umundurowane grupy, zapewne Urugwajczyków lub co bardziej prawdopodobne Tajów, które zagrażają bezpośrednio ludności pochodzenia rosyjskiego zamieszkującej Krym. Na takie bezpośrednie zagrożenie natychmiast reaguje prezydent Putin zwracając się do Rady Najwyższej o udzielenie zgody na przeprowadzenie interwencji zbrojnej na terytorium Ukrainy w celu ochrony ludności rosyjskojęzycznej. Oczywiści Rada Najwyższa takiego błogosławieństwa prezydentowi udziela. Integralność terytorialna Ukrainy (chyba, co do tego nie ma żadnych wątpliwości) została naruszona.
    Jeżeli prezydent Putin nie przyznaje się do żołnierzy, którzy zajęli Krym to władze Ukrainy powinny tych żołnierzy (przecież to mogą być również muzułmańscy terroryści) uznać za zagrażających bezpieczeństwu swojego kraju (a przede wszystkim ludności pochodzenia rosyjskiego) i ich, jak to się ładnie mówi zneutralizować. Rozwój sytuacji będzie bardzo interesujący, ponieważ w grudniu 1994 roku zostało podpisane w Budapeszcie memorandum przez Rosję, USA, Wielką Brytanię, a później przez Chiny i Francję gwarantujące Ukrainie w zamian za nuklearne rozbrojenie respektowanie jej suwerenności oraz integralność terytorialną.
    Ciekawe jak kraje, które złożyły deklaracje wypełnią ją. Będzie to też sprawdzian czy w przypadku prawdziwego zewnętrznego zagrożenia Polski mimo podpisanych układów, członkowstwa, deklaracji ktoś będzie chciał ginąć za Gdańsk.

Aktualna kategoria: KOMENTARZE
REKLAMA
© 2018 Tygodnik PARTNER. All rights reserved / Wszystkie prawa zastrzeżone
Zobacz także: www.kedzierzynkozle24.pl.