Nie czas zamykać szkoły

    Kończąca się kadencja samorządu w Kędzierzynie-Koźlu przebiegała głównie pod znakiem konfliktu, dotyczącego likwidacji trzech szkół podstawowych.

» Robert Węgrzyn

» Robert Węgrzyn

 Ta sprawa elektryzowała opinię publiczną, była jedną z przyczyn ogłoszenia referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta, odbiła się w Polsce na tyle szerokim echem, że skutecznie zszargała wizerunek Kędzierzyna-Koźla, a na dodatek w ogóle nie była tego wszystkiego warta.
    Nie była, ponieważ przy całej tej żenującej dwuletniej awanturze miasto nie osiągnęło żadnych spektakularnych korzyści finansowych. Zamykanie szkół miało służyć głównie oszczędnościom, ale jeśli przyjrzymy się rezultatom, to okażą się one mizerne. Władze miasta zapewniają, że żaden nauczyciel z objętych reformą szkół nie został zwolniony i wszyscy znaleźli pracę w innych placówkach. Skoro tak, to koszty związane z utrzymaniem nauczycieli pozostały bez zmian. Szkoły podstawowe nr 13 i 20 funkcjonują nadal, tyle że ta pierwsza stała się filią kozielskiej podstawówki numer 12. Zlikwidowano więc jedno dyrektorskie stanowisko i pozbyto się kosztów utrzymania budynku szkoły nr 14, której uczniowie teraz chodzą do „piątki” przy ul. Kościuszki. Warto było?
    Za cenę takiego konfliktu politycznego i społecznego, jaki w mieście został rozpętany, z całą pewnością nie. Tym bardziej, że w zarządzaniu oświatą pieniądze są ważne, jak w każdej innej dziedzinie, ale nie mogą być na pierwszym miejscu. Owszem, mamy niż demograficzny i uczniów w szkołach jest dziś dwa razy mniej niż dziesięć lat temu, podczas gdy nauczycieli i szkół utrzymujemy niemal tyle samo. O ile jednak obecnie rządzący widzą w tej sytuacji głównie kłopot, ja dostrzegam realną i być może niepowtarzalną szansę na poprawę jakości kształcenia.
    Nie od dziś wiadomo, że młodzi ludzie najlepiej i najowocniej rozwijają się w szkołach niezbyt wielkich i co najważniejsze – ucząc się w stosunkowo nielicznych, 15, 20-osobowych klasach. Nawet jeśli wraz ze spadkiem liczby uczniów, a co za tym idzie zmniejszeniem kwoty ministerialnej subwencji na utrzymanie naszych szkół gmina Kędzierzyn-Koźle zdecyduje się utrzymywać pochodzące z jej budżetu nakłady na oświatę na obecnym poziomie, zyskamy szansę na przekształcenie miejskich podstawówek i gimnazjów w placówki bardziej przyjazne dzieciom i młodzieży.
    Warto ponieść ten wysiłek, ponieważ dzięki temu młodzi mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla będą lepiej przygotowani do dorosłego życia, niż jeśli wykształcą ich edukacyjne molochy z klasami po 30 uczniów w każdej. Dlatego najgorsze, co moglibyśmy w najbliższych latach zrobić, to likwidować kolejne szkoły, by tłoczyć uczniów w przepełnionych zespołach. Na co jak na co, ale na edukację młodego pokolenia zgodnie ze standardami nowoczesnego świata musi nas być stać.
    Także dlatego, że gdy trendy demograficzne się odwrócą (a musimy o to zadbać w skali całego kraju, bo inaczej Polska stanie się krajem wymierających starców), na powrót trzeba będzie otwierać zamykane teraz placówki oświatowe. Koszty będą znacznie większe, niż dzisiejsze, pozorne oszczędności. Nie ma żadnego racjonalnego argumentu, przemawiającego za zmniejszaniem nakładów naszego miasta ponoszonych na oświatę, za to ilości i wagi argumentów przeciw nie da się zignorować.

Aktualna kategoria: KOMENTARZE
REKLAMA
© 2018 Tygodnik PARTNER. All rights reserved / Wszystkie prawa zastrzeżone
Zobacz także: www.kedzierzynkozle24.pl.