Mieszkańcy są wściekli za wycięcie symbolicznych drzew

Władze Kędzierzyna-Koźla zapewniały, że przy remoncie ulicy Pieli oszczędzą święte dla lokalnej społeczności lipy. Mimo to usunięto je.

fot. facebook.com/Tomasz Scheller

Część mieszkańców Sławięcic po drugiej wojnie światowej została wywieziona na Sybir. Przeżycie w tych warunkach było skrajnie trudne. Mieszkańcom udało się jednak szczęśliwie wrócić z powojennej tułaczki.  Będąc wdzięcznym opatrzności ustawili krzyż przy ulicy Pieli, a także posadzili dwie lipy. Opiekowano się nimi przez dziesiątki lat. Kilka miesięcy temu urząd miasta rozpoczął przebudowę ulicy Pieli. Mieszkańcy dostali zapewnienie, że lipy będą pozostawione. Ale kilka dni temu okazało się jednak, że drzewa zostały ścięte. Mieszkańcy Sławięcic są oburzeni. – Te drzewa dla nas w Sławięcicach to żywa historia ludzi którzy je posadzili w tym miejscu po tym jak wrócili cudem po wojennej niewoli – podkreśla radny Sławięcic Tomasz Scheller, który nie kryje oburzenia na swoim profilu facebookowym. – Było to ich miejsce kultu i podziękowania dla Boga za opatrzność którą ich obdzielił w trakcie wojny. Te drzewa były dla nas ważniejsze niż niejeden pomnik przyrody. Do urzędu miasta trafiła nawet stosowna interpelacja z żądaniem wyjaśnień. Magistrat przygotował oficjalną odpowiedź. – Podczas kontroli nasadzeń zastępczych na cmentarzu w Sławięcicach 21 września ub. r. pracownikowi urzędu miasta została przekazana przez księdza proboszcza tamtejszej parafii i mieszkańców opiekujących się krzyżem na ul. Pieli informacja odnośnie złego stanu otaczających go lip drobnolistnych iwskazanego (w opinii mieszkańców) ich usunięcia jeszcze przed ukończeniem przebudowy drogi, by nie niszczyć w przyszłości nowego asfaltu. Oględziny potwierdziły zły stan lip – pęknięcie jednej i opanowanie obu przez pasożytniczą jemiołę, co wywołało ich zamieranie – taką odpowiedź przekazał do mediów rzecznik prasowy urzędu. Sławięciczanie z taką argumentacją jednak się nie zgadzają. – Skoro drzewa w ciągu kilku tygodni tak się pochorowały (na początku września miałem zapewnienia że zostaną, a 21.09.2017 okazało się że są strasznie chore i zagrażają życiu) to czy aby nie można było zadzwonić do nas i przedstawić nam jak sprawa wygląda? – pyta radny Scheller. I kontynuuje: „Czy jesteśmy aż tak uparci, zacofani że nie zmienilibyśmy zdania? Czy nie można było wyciąć drzew na 3-4 m i puścić na nie jakąś wieloletnią kwitnącą roślinę typu róża, która dalej honorowała by to miejsce? Nie!!! Bo po co? Jak drzewo zagraża bezpieczeństwu mieszkańców to moje prośby realizowane są 8-12 miesięcy jak można było zrobić coś wbrew nam to w 3 miesiące się udało – podsumowuje samorządowiec ze Słąwięcic.

Aktualna kategoria: AKTUALNOŚCI Tagi: 
REKLAMA
© 9815 Tygodnik PARTNER. All rights reserved / Wszystkie prawa zastrzeżone
Zobacz także: www.kedzierzynkozle24.pl.