Kędzierzynianie zawieźli paczki dla Polaków mieszkających na Białorusi

W kilka dni odwiedzili wiele miejscowości na Polesiu, spotkali się z kombatantami i polską mniejszością. Przekazali rodakom 200 paczek żywnościowych.

Setki mieszkańców Kędzierzyna-Koźla włączyły się tegoroczną zbiórkę darów dla Polaków na Kresach. Paczki zbierano m.in. w szkołach, na terenie różnych firm i instytucji oraz parafiach. – Zebrano ich łącznie ponad 400 – wyjaśnia Krzysztof Trybuła ze stowarzyszenia Patriotyczny Kędzierzyn-Koźle, które wspólnie ze stowarzyszeniem Odra-Niemen zorganizowało zbiórkę. – Warto było przejechać 700km aby poczuć Polskość bijącą od naszych Rodaków w głębi Białorusi. Każdemu spotkaniu towarzyszyły łzy wzruszenia i wdzięczności za pamięć o Nich. Polacy mieszkający na Białorusi organizują się i tworzą Polskie społeczności w parafiach i szkołach. Edukują młodzież i podtrzymują Polskie tradycje. Kędzierzynianie odwiedzieli polskie szkoły w Pińsku oraz Brześciu. Zapukali do domów polskich kombatantów i wdów po kombatantach. Spotkali się m.in. z Heleną Szołomicką, urodzoną. 27 września 1927 r. w Pińsku. Od 1935 r. uczęszczała do Szkoły Powszechnej nr 1 w Pińsku, w której ukończyła siedem klas. W 1941 r. została wraz z matką i siostrą wywieziona na Syberię, do Kraju Ałtajskiego. Ostatnie dni na zesłaniu spędziła w kołchozie w Sorokinie. W 1946 r. wróciła do Pińska, gdzie założyła rodzinę i pracowała jako urzędniczka w miejscowym szpitalu. Jej starszy brat w 1949 r. wyjechał do Polski. Obecnie Helena Szołomicka mieszka w Pińsku, pełni funkcję prezesa Towarzystwa Sybiraków. – Każda taka wizyta Polaków jest dla nas bardzo wzruszająca – przyznała pani Helena. W roku 2017 żyje jeszcze na Kresach Wschodnich stu kilkudziesięciu żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych. Rozsiani po całych Kresach, porozdzielani wieloma granicami. Żyjący w różnych państwach, w różnych systemach politycznych, będący w różnej sytuacji ekonomicznej. Kresy to przedwojenne województwa: wileńskie, nowogródzkie, poleskie, tarnopolskie, wołyńskie, stanisławowskie oraz część województw lwowskiego i białostockiego. Podczas wojny na Kresach działały silne oddziały polskiego podziemia, w których służyło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Najbardziej znane oddziały to wileńskie Brygady Partyzanckie, nowogródzki 77 pułk piechoty AK czy też 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK. Po II Wojnie Światowej losy kresowych żołnierzy potoczyły się bardzo różnie. Część została aresztowana przez wkraczające oddziały Armii Czerwonej i zesłana w głąb Rosji. Część – wycofała się na zachód i znalazła się po „polskiej” stronie nowej granicy. Niektórzy z tych co pozostali na ziemi ojców, próbowali ułożyć sobie życie w „cywilu”. Założyć rodziny, dokończyć naukę, podjąć pracę. Równie duża część z nich nie złożyła broni, walcząc nadal z sowieckim okupantem. Z tymi, którzy po wojnie nie złożyli broni – Żołnierzami wyklętymi” – okupant obszedł się wyjątkowo bezwzględnie. Ścigani, rozstrzeliwani, grzebani w bezimiennych grobach. Tak, aby zniknęli Oni i wszelka pamięć o Nich. Ci, których aresztowano, byli potwornie męczeni w wielomiesięcznych śledztwach, skazywani na śmierć lub wieloletnie zesłania do łagrów. Tylko nielicznym udało się przeżyć piekło Workuty czy Syberii – niewolniczej pracy, głodu, mrozu i chorób. Wracali nie mając niczego. Wyrok przeważnie skazywał Ich również na konfiskatę całego majątku. Stalinowscy oprawcy nie zapomnieli o tych, którzy nie podjęli walki, których jedynym „grzechem” była przysięga złożona na wierność Ojczyźnie – Polsce. Wielu z tych, którzy próbowali odnaleźć powojenny spokój w życiu rodzinnym i zawodowym zostało aresztowanych. Przechodzili piekło przesłuchań, procesów i zesłań. Wielu z nich nigdy nie wróciło w rodzinne strony. Pozostali na zawsze w „nieludzkiej ziemi”.

Aktualna kategoria: AKTUALNOŚCI Tagi: 
REKLAMA
© 2018 Tygodnik PARTNER. All rights reserved / Wszystkie prawa zastrzeżone
Zobacz także: www.kedzierzynkozle24.pl.